Strona 1 z 6
Liczba dostawców energii wiatrowej wzrasta z roku na rok i zbliża się już do trzystu. Małych elektrowni wodnych o mocy do 1 MW, które zaopatrują w prąd po kilkaset gospodarstw domowych jest już klikaset. Prawdziwy boom widać w spalaniu biomasy – jej wartość przekroczy w przyszłym roku miliard złotych.
„Zielony dyktat” Brukseli jest motorem ekspansji naszego energetycznego ekobiznesu. Przymusza władze do jego wspierania w różnych formach, co ma zwiększyć opłacalność produkcji tego rodzaju energii. Wśród źródeł wspierania odnawialnych źródeł energii niebagatelną rolę odgrywają środki dostępne w ramach funduszy europejskich.
Obecnie obowiązująca dyrektywa 2009/28/WE dotycząca energii z OZE ustanawia poziomy, które powinna osiągnąć energia z OZE, pozostawia jednak poszczególnym państwom dobór środków służących do osiągnięcia tego celu. W Polsce cel ten to 15 proc. udziału energii odnawialnej w całej produkcji energii.
Jak szacuje PIGEO w sektorze elektroenergetyki powinien nastąpić wzrost mocy wytwórczych do 15 000 MW, z czego prawie 8500 MW stanowić mają farmy wiatrowe, instalacje na biogaz (do 1650 MW) oraz na bioodpady (do 230 MW) i małej energetyki wodnej (do 530 MW). Realizacja tych celów według Michała Ćwila z PIGEO nie będzie możliwa bez:
– wprowadzenia usprawnień w procedurach administracyjno-prawnych, w tym szczególnie w zakresie planowania przestrzennego z uwzględnieniem lokalizowania jednostek OZE,
– wprowadzenia gwarantowanego przyłączenia do sieci dla generacji małej mocy
– oraz, przede wszystkim, wprowadzenia długiej polityki dla systemów wsparcia, znacznie dłuższej niż funkcjonujące do roku 2017 zielone certyfikaty.